TOto paradoks związany z samodoskonaleniem: ostatecznym celem wszelkiego samodoskonalenia jest osiągnięcie punktu, w którym nie czujesz już potrzeby samodoskonalenia.
Pomyśl o tym: Cały cel poprawa Twojej produktywności jest osiągnięcie punktu, w którym nigdy nie musisz myśleć o tym, jak być bardziej produktywnym. Cały sens dążenie do szczęścia jest dotarcie do punktu, w którym nie trzeba już myśleć o byciu szczęśliwym. Cały sens poprawa twoich relacji dzięki czemu możesz cieszyć się bezstresowym seksem oralnym w okienku drive-thru McDonald's, nie powodując przy tym niemalże wypadku samochodowego.
(Nad tym ostatnim wciąż pracuję.)
Dlatego też, dziwnym trafem, samodoskonalenie ostatecznie prowadzi do samodestrukcji.
Jedynym sposobem na prawdziwe wykorzystanie swojego potencjału, pełne spełnienie lub samorealizację (cokolwiek to, do cholery, znaczy), jest: w pewnym momencie, przestań próbować być tym wszystkim.